Duszpasterstwo Młodzieży Akademickiej i Szkół Średnich

przy parafii Św. Rodziny
ul. Monte Cassino 68
we Wrocławiu

 

Wspomnienia z XVII ŚDM, Toronto 2002

Już po raz drugi dane mi było uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży. Można by było wiele napisać o gościnności i serdeczności ludzi, którzy nas przyjmowali, o atmosferze radości, ciepła i wzajemnej akceptacji. Te czternaście dni, które spędziliśmy w Kanadzie, najpierw w Chatham w diecezji London, a następnie w Toronto, to było jedno wielkie święto. Święto rodzące się ze spotkania z naszymi rodakami mieszkającymi od lat na obczyźnie, ze spotkania młodych ludzi przybyłych z całego świata, ze spotkania z ukochanym przez młodzież papieżem Janem Pawłem II, ale przede wszystkim, było to święto zrodzone ze spotkania z Jezusem. Był to czas, w którym obok siebie zasiedli ludzie różnych ras, narodowości, kultur, by razem wsłuchiwać się w głos Jezusa, by uczyć się, jak budować cywilizację miłości. Tym co nas wszystkich łączyło, to była chęć wsłuchiwania się w Jego słowa.

To sam Jezus zaprosił nas do Kanady, by przez te czternaście dni, przez usta naszych kolegów i koleżanek, towarzyszących nam kapłanów, biskupów polskich, a przede wszystkim przez usta Ojca świętego Jana Pawła II mówić nam, jak być "solą dla ziemi i światłem świata". Ten fragment Ewangelii św. Mateusza towarzyszył nam nieustannie. Padało wiele ważnych słów, jedne od razu zapadały w nasze serca i umysły, pobudzały do refleksji, do zadumania nad słowem Jezusa, inne, jak ufam, niby ziarna rzucone głęboko w ziemię w przyszłości wydadzą owoce.

Jechałam na te ŚDM z pewnym nastawieniem i oczekiwaniem. Chciałam uczyć się, jak mówić o Bogu innym ludziom, jak głosić Jego miłość. I Bóg spełnił moje oczekiwania, choć jak zwykle nie tak, jak ja to sobie wyobrażałam. Podczas tych dni dane mi było odkryć, że ewangelizacja nie polega na mówieniu o Bogu. Ewangelizacja, to pójście drogą ośmiu błogosławieństw, to przede wszystkim świadczenie o Bogu swoim życiem.

Ojciec święty mówił nam, że: "Osiem Błogosławieństw to drogowskazy wskazujące drogę. Jest to ścieżka wiodąca pod górę, ale On przeszedł ją już przed nami... Jezus nie ograniczył się tylko do Błogosławieństw. On nimi żył. Błogosławieństwa nie są niczym innym jak odbiciem Jego oblicza. Jednocześnie określają jaki powinien być chrześcijanin... Kościół dzisiaj patrzy na Was z ufnością i oczekuje od Was, że będziecie ludźmi Błogosławieństw... Odpowiedzcie Panu mocnymi i otwartymi sercami! On liczy na Was! Nigdy nie zapominajcie, że Chrystus Was potrzebuje, by wypełnić swój plan zbawienia. Odpowiedzcie na Jego wezwanie, oddając swe życie na służbę Jemu, obecnemu w Waszych braciach i siostrach! Zaufajcie Chrystusowi, ponieważ On Wam ufa... Niech światło Chrystusa oświetla wasze życie. Nie czekajcie, aż staniecie się starsi, by wtedy wyruszyć ścieżką świętości. Świętość jest zawsze młoda, tak jak wieczna jest młodość Boga. Przekażcie wszystkim piękno kontaktu z Bogiem... Bądźcie dla świata obliczem miłości. Bądźcie dla ziemi odblaskiem Jego światła. To najpiękniejszy i najbardziej cenny dar, jaki możecie dać Kościołowi na całym świecie."

Można wiele mówić i pisać o Bogu, ale jeśli nasze życie, jeśli moje życie nie będzie odbiciem Jego miłości, jeśli nie zostawię Mu otwartej furtki, jeśli nie pozwolę działać Jezusowi w moim życiu, tak jak On tego pragnie, to moje głoszenie Ewangelii, będzie głoszeniem samej siebie, będzie głoszeniem tylko moich wyobrażeń o Bogu.

Te dni spędzone w Toronto, były dla mnie lekcją przekraczania barier własnych potrzeb i pragnień. Po raz kolejny Bóg pokazał mi, że to co wydaje się być dobre dla mnie, niekoniecznie musi być dobre dla innych ludzi.
"Zaufajcie Chrystusowi, ponieważ On Wam ufa..." - Jezus mi ufa, czyż to nie cudowne?! A skoro On mi ufa, to czyż ja - mała, grzeszna, nie powinnam zaufać Jemu ? Te minione dni nauczyły mnie, że to właśnie zaufanie Jezusowi jest pierwszym krokiem, który pozwoli mi pójść drogą ośmiu Błogosławieństw, pozwoli zajaśnieć Jego Światłu w moim życiu.

Każdego dnia modlę się, by Bóg dał mi zrozumienie co znaczy być "solą dla ziemi i światłem świata", by dał mi siłę doczerpania z Jego Światła; modlę się o "odwagę" pójścia drogą ośmiu Błogosławieństw, o to bym mogła patrzeć na świat i drugiego człowieka przez pryzmat Jego Miłości i o to, bym mogła wołać za św. Pawłem: "Teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus". Dziękuję Bogu za dar uczestnictwa w ŚDM w Toronto, dziękuję Mu za każdą minutę mojego życia i za wszystkich ludzi, których stawiał i nadal stawia na mojej drodze, którzy swoim słowem i życiem uczą mnie, jak stawać się "solą dla ziemi i światłem świata".

Małgorzata Sawicka

***

Na Światowy Dzień Młodzieży i na przeżycia można spojrzeć tak zwyczajnie po ludzku i należy popatrzyć na to z zupełnie innej strony.

Tak po ludzku doświadczyliśmy niezwykłej wprost serdeczności i wiele ciepła. Przez pierwsze kilka dni byliśmy w polskiej parafii MB Zwycięskiej w Chatham w diecezji London. Mieszkaliśmy u tamtejszych rodzin - byliśmy goszczeni po królewsku. Pożegnanie było niesamowite. Usłyszałam np słowa: "Pozdrów ode mnie Polskę".

W Toronto też mieszkaliśmy u rodzin, tyle że tym razem włoskich. Czasami były kłopoty ze zrozumieniem się z gospodarzami, ale gościnność była równie wspaniała.
Był czas wspólnych wyjazdów, spotkań aby porozmawiać o orędziu Papieża na ŚDM, katechez, Eucharystii, wspólnej modlitwy.
Był to czas niezwykły. Każdy jechał z pewnym nastawieniem, mając określone oczekiwania i motywy wyjazdu - ja także.

Nic z moich oczekiwań i nastawień nie wyszło, natomiast usłyszałam pewne słowa: "Nie róbcie kariery na Jezusie. Pozwólcie, aby On zrobił karierę na was".

Nie miałam zamiaru robić kariery na tym wyjeździe, ale w jakiś sposób te słowa były do mnie.
To Jezus był najważniejszy w czasie całego pobytu: Jego droga krzyżowa, Jego słowa: "Tak niech świeci wasze światło, aby ludzie widzieli wasze dobre uczynki i sławili Ojca waszego, który jest w niebie", Jego wspaniałe dary, które hojnie rozdawał przez cały ten czas.

Chciałam podziękować Panu Bogu za to, że jest i że w Jego imię zgromadziło się tak wielu ludzi, mimo czasami poważnych trudności. Dziękuję za to, że dał siły naszemu Papieżowi i pozwolił nam spotkać się z nim w Toronto. Dziękuję za wszystkich ludzi, których dobre uczynki mogłam oglądać i podziwiać. I dziękuję Mu za to, że pozwolił mi uczestniczyć we wspaniałym wydarzeniu Światowych Dni Młodzieży.

Pozdrawiam Was serdecznie.
Magda

 

<- powrót