Duszpasterstwo Młodzieży Akademickiej i Szkół Średnich

przy parafii Św. Rodziny
ul. Monte Cassino 68
we Wrocławiu

 

Bóg oddziela od nas nasze występki - moje zostały za morzem...

To świadectwo może będzie trochę nietypowe, ale co tam ... wszystko jest w Jego rękach. Około miesiąc temu byłam w Szwecji, pojechałam tam ze swoimi znajomymi, z wolnego kościoła ewangelicznego. Celem wizyty była konferencja dla pastorów i liderów w wolnym kościele ewangelicznym Livets Ord -żeby lepiej zobrazować i zlokalizować to co napisałam to dodam, że kościoły tego typu często współpracują z baptystami czy zielonoświątkowcami a ludzie z tego kościoła to tacy dojrzali już w pewnym dziedzinach charyzmatycy.

Przyznam, że momentami śpiewałam sobie z pobudek czysto ludzkich: "Co ja robię tu?" ale jedno wiedziałam, że chce doświadczyć uzdrowienia i wiedziałam, że Bóg bardzo mocno tam działa.

Pojechałam tam z mnóstwem pytań do Boga i z nadzieją, że będę zrozumiana. Oczywiście, otrzymałam to wszystko, a nawet więcej niż mogłam się spodziewać. Poprosiłam o modlitwę i Bóg przez ludzi, którzy mi posługiwali przeciął więzy - bardzo mocne więzy - odrzucenia.

Odrzucenie to jest takie doswiadczenie, które tamuje Bożą miłość i jest korzeniem wielu grzechów i grzesznych postaw. Człowiek, któremu odmówiono miłości, w jakikolwiek sposób, zamyka swoje serce na innych, kurczy się już na samo słowo miłość. Mimo swoich szczerych chęci kochania nie umie kochać bo sam się zamyka na miłość i nie pozwala jej przepływać. Mówiąc językiem ewangelicznym duch tego świata to duch odrzucenia - bo tak mocno przeciwstawiają się codzienne postawy - właśnie miłości.

Jeśli chodzi o mnie to indywidualizm jest także dobijającym gwoździem do trumny zwanej odrzuceniem. Musiałam być zawsze bardzo silna, żeby być sobą. To jest może dobre ale do czasu, poza tym silna sama z siebie - ta postawa nie jest zgodna z Duchem Bożym - taka postawa tylko rani. Zaczynałam atak pierwsza w obronie swojego indywidualizmu, a indywidualiści nie sa lubiani...;-)

Co ciekawe Bóg nie zabrał mi tej cechy jedynie ją przemienia i rozwija w dobrym kierunku. Poza tym ten wyjazd to było spotkanie dla liderów i pastorów, a wśród nich ja... z Kościoła Katolickiego...ale moja inność nie kłuła nikogo w oczy - co było bardzo uzdrawiającym doświadczeniem ;-)

Owoce pobytu tam są niesamowite bo:
Doświadczam większej wolności w okazywaniu miłości bliskim, wiem ze dla Boga nie ma nic niemożliwego, doświadczam miłości - pozwalam na to ..oraz rozumiem słowa "Gdzie skarb Twój tam serce Twoje." To w związku z Bogiem tylko się czeka na okazję modlitwy...jak najszybciej do Skarbu...
Jest także walka duchowa - o której mi jasno na modlitwie wstawienniczej mówili Szwedzi, o której doskonale wiedziałam ale doskonale tez nie umiałam się przeciwstawić złu w autorytecie Jezusa. Ostatnio doświadczyłam jej a Bóg mnie zadziwił jak szybko znalazłam oparcie w ludziach, którzy mają doświadczenie w tego typu walce, dzięki nim także nie dałam się i nie dam się juz okraść z miłości.

A też o owocach we mnie moga powiedzieć więcej moi bliscy...

 

Sylwia

<- powrót