Duszpasterstwo M這dzie篡 Akademickiej i Szk馧 字ednich

przy parafii 安. Rodziny
ul. Monte Cassino 68
we Wroc豉wiu

"Serce"

By這 sobie ma貫 serce. Mieszka這 w pi瘯nym mie軼ie i by這 bardzo szcz窷liwe. Mimo i� by這 takie malutkie, to potrafi這 cieszy� si� 篡ciem. Mieszka這 na wierzbie. Kiedy wia� wiatr, chwyta這 si� ga陰zek, a wiatr ko造sa� nim w prawo i w lewo. My這 si� w kroplach rosy, a suszy這 chwytaj帷 promienie s這鎍a. Przygl康a這 si� ma造m ptaszkom i ta鎍z帷 rado郾ie 酥iewa這 razem z nimi. Tak by這 zawsze, dop鏦i jacy� ludzie nie wyci瘭i wierzby i pobliskich drzew. Biedne, ma貫 serduszko nie mia這 gdzie mieszka�. Musia這 i嗆 i poszuka� miejsca dla siebie.

Ale nie tak 豉two jest znale潭 przeznaczone dla siebie miejsce. Dotychczas nie zna這 prawdziwej twarzy 鈍iata. Nigdy nie spotka這 si� z tward�, brutaln� rzeczywisto軼i�. W drodze otworzy造 si� mu oczy. Sz這 bezradne, opuszczone. Na jego u鄉iech odpowiadano przekle雟twem. Gdy wyci庵a這 r瘯�, odpychano j� brutalnie. Gdy prosi這 o nocleg, wyganiano za miasto i obrzucano kamieniami. Sz這 obszarpane, posiniaczone, z wieloma ranami. Wycie鎍zone do granic. Nie znalaz� si� nikt, kto by mu pom鏬�. Samo musia這 da� sobie rad�, a przecie� by這 takie ma貫 i nie zna這 jeszcze 篡cia. Gdy sz這 drog� skulone, 瞠by nikt go nie zauwa篡�, 瞠by nikomu nie wadzi�, DU浩 SERCA poszturchuj帷 bole郾ie i rani帷, spycha造 je do rowu, do b這ta. Wreszcie zabrak這 mu si�. Zosta這 w jakim� rowie zasypywane przydro積ym kurzem, kt鏎y unosi� si� spod n鏬 pod捫aj帷ych drog� WIELKICH SERC.

Le膨c rozmy郵a這 o swoim 篡ciu. W闚czas stan掖 nad nim CZΜWIEK, wzi掖 je w swoje d這nie i delikatnie opatrzy� jego rany. Serce spojrza這 na Niego z wdzi璚zno軼i�:
- Kim jeste�? On nie odpowiedzia�, tylko u鄉iechn掖 si� i odszed�, a serce posz這 dalej. Ale nie by這 to ju� to samo serce sprzed kilku godzin. Sz這 skacz帷 i wy酥iewuj帷 rado郾ie. Mimo i� przy ka盥ym skoku czu這 b鏊, a banda� pl徠a� si� pomi璠zy nogami, to chyba jeszcze nigdy nie by這 takie szcz窷liwe.

- Znalaz貫m CZΜWIEKA, DOBREGO CZΜWIEKA! Znalaz貫m MIΜ汎 ... czyli 鈍iat nie jest taki okrutny! Jest Kto� , kto leczy rany i pociesza strapionych. Jak to wspaniale! - krzycza這.

Id帷 tak zobaczy這 cz這wieka. Nie, nie tego samego. Szed� po drodze schylony, jakby czego� szuka�. Przeklina� ca造 鈍iat i siebie samego, rozgl康aj帷 si� wok馧.

- Czego szukasz? - zapyta這 serce.

- Nie twoja sprawa , zje盥瘸j st康 ma造! - odburkn掖.

- Nie gniewaj si�! Je郵i zechcesz, to pomog� ci szuka� tego, co zgubi貫�. Tylko mi powiedz, co to jest!

- Nie potrzebuj� niczyjej pomocy. M闚i� ci - zje盥瘸j st康 , bo jak ci dosun�...

Serce spu軼i這 g這w� i odesz這. Ale nie dawa這 mu to spokoju. Czego on szuka� tak wytrwale? Przesz這 jeszcze par� krok闚 i chwyci這 si� za g這w�.

- Ju� wiem , ju� wiem! - krzykn窸o i p璠em wr鏂i這 do cz這wieka.

Ale nie podesz這 tak od razu. Schowa這 si� za przydro積ym kamieniem i obserwowa這 go. Korzystaj帷 z nieuwagi cz這wieka, zakrad這 si� od ty逝 i ...hop !

Cz這wiek powoli wyprostowa� si� , odetchn掖 g喚boko i u鄉iechn掖 si�, a serce szepn窸o tylko cichutko - NARESZCIE.


Ma貪orzata Sawicka
, 1985r.


 

 

<-- powr鏒