![]() |
Duszpasterstwo
M這dzie篡 Akademickiej i Szk馧
字ednich |
|
"Serce"
Ale nie tak 豉two jest znale潭 przeznaczone
dla siebie miejsce. Dotychczas nie zna這 prawdziwej twarzy 鈍iata. Nigdy
nie spotka這 si� z tward�, brutaln� rzeczywisto軼i�. W drodze otworzy造
si� mu oczy. Sz這 bezradne, opuszczone. Na jego u鄉iech odpowiadano przekle雟twem.
Gdy wyci庵a這 r瘯�, odpychano j� brutalnie. Gdy prosi這 o nocleg, wyganiano
za miasto i obrzucano kamieniami. Sz這 obszarpane, posiniaczone, z wieloma
ranami. Wycie鎍zone do granic. Nie znalaz� si� nikt, kto by mu pom鏬�.
Samo musia這 da� sobie rad�, a przecie� by這 takie ma貫 i nie zna這 jeszcze
篡cia. Gdy sz這 drog� skulone, 瞠by nikt go nie zauwa篡�, 瞠by nikomu
nie wadzi�, DU浩 SERCA poszturchuj帷 bole郾ie i rani帷, spycha造 je do
rowu, do b這ta. Wreszcie zabrak這 mu si�. Zosta這 w jakim� rowie zasypywane
przydro積ym kurzem, kt鏎y unosi� si� spod n鏬 pod捫aj帷ych drog� WIELKICH
SERC. - Znalaz貫m CZΜWIEKA, DOBREGO CZΜWIEKA! Znalaz貫m MIΜ汎 ... czyli 鈍iat nie jest taki okrutny! Jest Kto� , kto leczy rany i pociesza strapionych. Jak to wspaniale! - krzycza這.
- Czego szukasz? - zapyta這 serce. - Nie twoja sprawa , zje盥瘸j st康 ma造! - odburkn掖. - Nie gniewaj si�! Je郵i zechcesz, to pomog� ci szuka� tego, co zgubi貫�. Tylko mi powiedz, co to jest! - Nie potrzebuj� niczyjej pomocy. M闚i� ci - zje盥瘸j st康 , bo jak ci dosun�... Serce spu軼i這 g這w� i odesz這. Ale nie
dawa這 mu to spokoju. Czego on szuka� tak wytrwale? Przesz這 jeszcze par�
krok闚 i chwyci這 si� za g這w�. - Ju� wiem , ju� wiem! - krzykn窸o i p璠em wr鏂i這 do cz這wieka. Ale nie podesz這 tak od razu. Schowa這 si� za przydro積ym kamieniem i obserwowa這 go. Korzystaj帷 z nieuwagi cz這wieka, zakrad這 si� od ty逝 i ...hop ! Cz這wiek powoli wyprostowa� si� , odetchn掖 g喚boko i u鄉iechn掖 si�, a serce szepn窸o tylko cichutko - NARESZCIE.
|